CN Adriatic


Copyright © 2026 - Wszelkie prawa do serwisu zastrzeżone. Rozpowszechnianie za zgodą właścicieli CN Adriatic

dodano: 03-10-2013 | dział: Relacje z wypraw i galerie zdjęć

Zjawiskowe Lofoty_relacja z wrześniowej wyprawy Cn Adriatic do Norwegii

Lofoty - „Perełka Skandynawii” i przede wszystkim istny raj dla płetwonurków. Podczas zeszłorocznej wyprawy zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia- wyprawa w tym roku naszą miłość do Lofotów znacznie umocniła :).

 

Mimo, że podróż na miejsce jest podróżą na przysłowiowy koniec świata, to ten „koniec świata” warty jest każdego zmęczenia, wszystkich wyrzeczeń oraz każdych pieniędzy. Wrześniowa wyprawa Cn Adriatic na Lofoty  rozpoczęła się na lotnisku w Warszawie- gdzie, jak się okazało musieliśmy przepakować nasze kilkaset kilogramów bagażu, tak aby spełnić normy przewoźnika. Szaleństwo trwało niemal godzinę. Udało się! Pokonaliśmy wszelkie trudności i wystartowaliśmy. Pierwszym przystankiem było Oslo, gdzie musieliśmy kilka godzin przekoczować- w dosłownym tego słowa znaczeniu – na lotnisku. Szybko się przekonaliśmy, że  w wyśmienitym towarzystwie i koczowanie może być przyjemne :).  Następny przystanek spędziliśmy już nad morzem, czekając na prom, który zabierze nas na Lofoty.  Po niemal 24 h – zmęczeni, ale jakże szczęśliwi dotarliśmy do upragnionego celu.

Lofoty są unikatowym miejscem do nurkowania, czego doświadczyliśmy już pierwszego dnia. Wyspy słyną ze stromych zboczy gór- wyrastających prosto z morza, lazurowej wody, białych piaszczystych plaż i dziewiczej przyrody. Zanurzając się w wodach Lofotów można było zapomnieć o całym świecie. Nurkowania rozpoczęliśmy na tzw. „House Reef”- celem było poznanie partnerów nurkowych, roznurkowanie się oraz odpowiednie dopasowanie sprzętu. I tak też zrobiliśmy 1 nurek mega chill-out-owy- świetna Ekipa,  30 m, 71 min, temperatura wody 12 ºC, przejrzystość booooska, a w porównaniu z zeszłym rokiem- znacznie więcej życia. Pierwsze zanurzenie pozwoliło nam dograć również komunikację podwodną- co jak pokazał filmik z nurkowania nie było takie proste :)  uczestnicy wiedzą o co chodzi- jednym słowem było wesoło. Pierwsze nurkowanie okazało się taką doskonałą przystawką- rozbudziło nasze nurkowe apetyty na maxa. Każde kolejne nurkowanie podczas wrześniowej wyprawy Cn Adriatic na Lofoty wręcz uzależniało nas od tego magicznego miejsca. Wszyscy wiemy, że na Lofoty trzeba wrócić, bo tego co tam się przeżywa nie sposób opisać, tego trzeba doświadczyć.

Wszechobecnie panujący spokój, falujące brunatnice, przepiękne ściany, obłędne meduzy, wielkie rozgwiazdy, dorsze, kraby, krabiki, ślimaki nagoskrzelne – są bezcenne.

Obowiązkowym punktem programu było nurkowanie na wraku MS Hadsel. Wrak długości 72 m, leży na głębokości ok 46 m. Zimne arktyczne wody spowodowały, że zachował się w świetnym stanie. Wrak jest cały porośnięty fantastycznymi ukwiałami. Wygląda mega majestatycznie. Sporym zaskoczeniem była też arktyczna rafa koralowa (wow!!), przepiękne korale, ukwiały, rozgwiazdy, a od 30 metra taka przejrzystość wody- że mieliśmy wrażenie, że nurkujemy w próżni. Czy można chcieć więcej…?? NIE- a mimo to na Lofotach dostaje się więcej. Ekipa Lofoten Diving przyjęła nas jak zwykle ciepło i profesjonalnie!

Podczas naszego pobytu na Lofotach mieszkaliśmy  w przepięknej, luksusowo wyposażonej willi. Na tarasie przed domem podczas picia kawki podziwialiśmy widoki Vestfjord, gór i malowniczej rybackiej osady.

Willa jest doskonale wyposażona, co służy wspólnemu przygotowywaniu posiłków. W tym roku nasz wyjazd upłynął głównie pod hasłem delektowania się świeżą – własnoręcznie złowioną rybką. Ryby jedliśmy pod każdą postacią, kuchnia serwowała: grillowaną rybę, smażoną rybkę a’ la Boss, samodzielnie wędzoną makrelę a’ la Boss, pyszną pastę makrelową w wydaniu Pauliny, adriatic-owe wydanie sashimi, przepyszną zupę rybną oczywiście a’ la Boss, mule- z których „wygryzaliśmy” perły oraz przepyszne muszle Św. Jakuba.    

Dopełnieniem całości mogła być tylko zorza polarna. I była!!!

Reasumując atmosfera wyjazdu była fenomenalna, wszyscy uczestnicy wyjazdu zgodnie orzekli, że na Lofoty wrócić musimy. Krajobrazów, które zobaczyliśmy oraz nurkowań, jakich doznaliśmy zastąpić nie można nawet najlepszą wyprawą w tzw. ciepłe kraje. A ponadto podczas naszej wyprawy „przedłużyliśmy” sobie dzień- zachód słońca był wówczas ok 22.00, czyli o ponad 2 godziny później niż w Polsce, a wschód można było już podziwiać ok godz. 05.00 rano. Cudownie!

Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękujemy za wspólne przeżywanie tych uniesień i już dziś zapraszamy na powrót w ten magiczny zakątek świata. W przyszłym roku koniecznie na 10 dni, na początku roku będziemy znali już termin wyprawy na Lofoty w 2014, zapraszamy!